Forum AstroCD
http://astrocd.pl/forum/

Maj 2016
http://astrocd.pl/forum/viewtopic.php?f=16&t=5516
Strona 5 z 6

Autor:  Paweł Baran [ czwartek, 26 maja 2016, 11:29 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

ESO podpisało największy kontrakt w historii astronomii naziemnej
25 maja 2016 r. podczas uroczystości w Garching koło Monachium (Niemcy) został podpisany kontrakt pomiędzy ESO, a ACe Consortium, obejmującym firmy Astaldi, Cimolai oraz podwykonawcę EIE Group, dotyczący budowy kopuły i głównej struktury Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu Europejskiego (E-ELT). Jest to największy kontrakt przyznany przez ESO i największy kontrakt w historii astronomii naziemnej. Z tej okazji nastąpiła prezentacja projektu budowlanego E-ELT. Od teraz rozpocznie się budowa kopuły i głównej struktury teleskopu.

Ekstremalnie Wielki Teleskop Europejski (E-ELT), ze zwierciadłem głównym o średnicy 39 metrów, będzie największym optycznym/podczerwonym teleskopem na świecie: prawdziwym największym okiem świata na niebo. Zostanie zbudowany w północnym Chile, na miejscu, które zostało już przygotowane.

Kontrakt na budowę kopuły i głównej struktury teleskopu podpisali: Dyrektor Generalny ESO, Tim de Zeeuw, Prezes Astaldi, Paolo Astaldi oraz Prezes Cimolai, Luigi Cimolai. ESO z radością powitało na ceremonii włoskiego Ministra Edukacji, Uniwersytetów i Badań Naukowych, Stefanię Giannini, której towarzyszył włoski Konsul Generalny w Monachium, Renato Cianfarani, Przewodniczący Rady ESO, Patrick Roche oraz włoski Delegat do Rady ESO, Nicolò D’Amico (który jest także Prezesem INAF) i Matteo Pardo, Attaché Naukowy w Ambasadzie Włoch w Berlinie. Obecny był także Prezes EIE, Gianpietro Marchiori oraz inni goście i przedstawiciele konsorcjum.

Kontrakt dotyczy projektu, wyprodukowania, transportu, budowy, montażu na miejscu oraz testów kopuły i głównej struktury teleskopu. Z wartością około 400 milionów euro jest to największy kontrakt przyznany do tej pory przez ESO i największy kontrakt w historii astronomii naziemnej.

Kopuła E-ELT i główna struktura teleskopu wprowadzą inżynierię teleskopów na nowe obszary. Kontrakt obejmuje nie tylko gigantyczną obrotową kopułę o średnicy 85 metrów, o masie całkowitej około 5000 ton, ale także montaż teleskopu i strukturę tubusa, o łącznej ruchomej masie ponad 3000 ton. Obie te struktury są znacznie większe niż budowane kiedykolwiek dla teleskopów optycznych/podczerwonych. Kopuła będzie mieć prawie 80 metrów wysokości, a jej podstawa jest porównywalna z obszarem boiska do piłki nożnej.

E-ELT jest budowany na Cerro Armazones, wysokim na 3000 metrów szczycie położonym około 20 kilometrów od Obserwatorium Paranal. Droga dojazdowa oraz spłaszczenie góry zostały już ukończone, natomiast prace nad kopułą powinny rozpocząć się na miejscu w roku 2017.
Tim de Zeeuw, Dyrektor Generalny ESO, powiedział: „E-ELT będzie źródłem odkryć, których po prostu nie potrafimy sobie dzisiaj wyobrazić. Zainspiruje ludzi na całym świecie do zwrócenia uwagi na naukę, technologię i nasze miejsce we Wszechświecie. Złożone dzisiaj podpisy są kolejnym krokiem w kierunku uruchomienia E-ELT w 2024 roku.”

Paolo Astaldi, Prezes Astaldi, dodał: „Projekt jest prawdziwie wizjonerski, zarówno w tym co reprezentuje na polu astronomii, jak i pod względem konstrukcji i inżynierii. Firma Astaldi wraz ze swoimi partnerami w projekcie, Cimolai oraz EIE Group, są niezmiernie dumne, że zostały wybrane przez ESO w ramach przetargu do pomocy w przeniesieniu tej wizji do rzeczywistości. Astaldi jest znane z najlepszej jakości pod względem umiejętności technicznych, jakości budowy i solidnego wykonania. Włożymy w ten projekt wszystkie nasze siły. To bardzo ekscytujące, że podpisuję kontrakt o takich astronomicznych ambicjach.”

Luigi Cimolai, Prezes Cimolai, powiedział: „Jesteśmy zaszczyceni i wdzięczni, że nasza firma otrzymała okazję do wzięcia udziału w tak zaawansowanym technicznie, astronomicznym wyzwaniu. Ekstremalnie Wielki Teleskop Europejski będzie potrzebował najwyższej jakości w inżynierii i budowie. Wierzę, że przyczyni się to do dalszego wzrostu naszych możliwości w rozwoju projektów o coraz większej złożoności.”

Wiele innych aspektów budowy E-ELT również rozwija się gwałtownie. ESO podpisało już porozumienia dotyczące budowy instrumentów pierwszego światła: MICADO, HARMONI oraz METIS, a także systemu optyki adaptatywnej MAORY dla E-ELT. Kontrakty na budowę olbrzymiego lustra wtórnego zostaną podpisane w bliskiej przyszłości.

Powierzchnia E-ELT zbierająca światło będzie większa niż wszystkich istniejących naukowych teleskopów optycznych razem wziętych, a system optyki adaptatywnej dostarczy obrazów, które są około 15 razy ostrzejsze niż uzyskiwane na tej samej długości fali przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a. Inwestycja oferuje liczne możliwości dodatkowych korzyści dla technologii i inżynierii, transferu technologii i kontraktów technologicznych. Nowy kontrakt udowadnia, że E-ELT ma potencjał do stania się siłą napędową rozwoju ekonomicznego, oferując wykonawcom z Krajów Członkowskich ESO szansę na prowadzenie wielkich projektów na poziomie międzynarodowym.

Dodała: Redakcja AstroNETu

Źródło: Europejskie Obserwatorium Południowe
http://news.astronet.pl/7847

Załączniki:
ESO podpisało największy kontrakt w historii astronomii naziemnej.jpg
ESO podpisało największy kontrakt w historii astronomii naziemnej.jpg [ 129.2 KiB | Przeglądane 1660 razy ]
ESO podpisało największy kontrakt w historii astronomii naziemnej2.jpg
ESO podpisało największy kontrakt w historii astronomii naziemnej2.jpg [ 104.96 KiB | Przeglądane 1660 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ czwartek, 26 maja 2016, 11:32 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Czy misja NASA do asteroid może odwiedzić trzeci świat?
Artykuł napisał Cyryl Waśkiewicz.
Niektóre pojazdy kosmiczne nie mogą usiedzieć w miejscu. Sonda Dawn po odwiedzeniu Westy i Ceres być może poleci zbadać kolejny obiekt.
Sonda Dawn została wystrzelona w sierpniu 2007. W 2011 roku dotarła do Westy, którą orbitowała przez 14 miesięcy. Następnie poleciała w kierunku Ceres i orbituje ją od marca 2015.

Jest to pierwszy pojazd kosmiczny, który odwiedził dwie asteroidy. Było to możliwe, ponieważ sonda wyposażona jest w bardzo efektywny silnik jonowy, który wykorzystuje energię elektryczną do wyrzucania ksenonu zamiast konwencjonalnego paliwa rakietowego.

Tego lata misja Dawn na Ceres oficjalnie się zakończy, jednakże główny badacz Chris Russel z Uniwersytetu Kalifornijskiego i jego zespół wysłał NASA propozycję przedłużenia misji.
Pojazdy kosmiczne na końcu swojego życia są zwykle pozostawiane na orbicie parkingowej lub rozbijane o powierzchnię ciała, które badały. Taki jest też plan zakończenia misji Rosetta - sonda prawdopodobnie zostanie rozbita o powierzchnię komety 67P/Churyumov-Gerasimenko jeszcze w tym roku. Jednakże ten scenariusz nie będzie możliwy w przypadku sondy Dawn.

“Pojazd kosmiczny nie przeszedł sterylizacji, więc nie możemy wylądować na powierzchni Ceres” - powiedział Russel. Rygorystyczne przepisy ochrony planetarnej zabraniają wysyłania ziemskich mikrobów na inne światy. “Za to chcemy polecieć w przeciwnym kierunku, daleko od Ceres. Odwiedzić jeszcze jeden cel”

Z powodu niskiej ilości pozostałego paliwa lista możliwych do odwiedzenia celów nie jest zbyt długa, ale Russel ciągle trzyma ją w sekrecie. “Dopóki wydłużenie misji nie zostanie zaakceptowane przez NASA, nie zamierzam mówić, którą asteroidę planujemy odwiedzić. [...] Mam nadzieję, że decyzja nie zajmie miesięcy.”

Dodała: Redakcja AstroNETu
Uaktualniła: Redakcja AstroNETu

Źródło: New Scientist
http://news.astronet.pl/7848

Załączniki:
Czy misja NASA do asteroid może odwiedzić trzeci świat.jpg
Czy misja NASA do asteroid może odwiedzić trzeci świat.jpg [ 82.56 KiB | Przeglądane 1660 razy ]
Czy misja NASA do asteroid może odwiedzić trzeci świat2.jpg
Czy misja NASA do asteroid może odwiedzić trzeci świat2.jpg [ 99.06 KiB | Przeglądane 1660 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ czwartek, 26 maja 2016, 11:34 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

„Słońce – najbliższa gwiazda” czyli Ogólnopolski Konkurs Wiedzy Kosmicznej dla młodzieży szkolnej
Muzeum Okręgowe w Sieradzu zaprasza w dniach 23.05 – 15.09.2016 r. do wzięcia udziału w ogólnopolskim konkursie wiedzy kosmicznej dla młodzieży szkolnej pt. „Słońce – najbliższa gwiazda” oraz w towarzyszącym mu konkursie plastycznym pt. „Ziemia pod innym Słońcem”.
Konkursy przeznaczone są dla uczniów z klas 6-tych szkoły podstawowej oraz dla gimnazjalistów i licealistów. Każdy z uczestników konkursu pisemnego musi odpowiedzieć na 15 pytań eliminacyjnych, sprawdzających zdobytą wiedzę w dziedzinie badań kosmicznych i satelitarnych, a następnie na 9 pytań szczegółowych, wymagających bardziej rozwiniętych odpowiedzi i 1 pytanie problemowe (opisowe) wybrane z dwóch przedstawionych zagadnień. Pytania problemowe są różne dla obu grup wiekowych.
Celami Konkursu jest m.in. rozbudzenie zainteresowania wśród młodzieży szeroko rozumianą dziedziną badań kosmicznych i astronomicznych, popularyzacja wiedzy o kosmosie, o ESA, o Słońcu i pogodzie kosmicznej, ze szczególnym uwzględnieniem polskich badań i budowy urządzeń kosmicznych do badania Słońca oraz o polskim badaczu Kosmosu z Sieradza – Arym Sternfeldzie. A ponadto dobra zabawa i zdobycie wiedzy (i nagród też). Dla laureatów konkursu jako nagrody przewidywane są profesjonalne teleskopy.
Warunkiem uczestnictwa w Konkursie jest przesłanie odpowiedzi pocztą elektroniczną na adres: konkurswiedzykosmicznej@o2.pl. W temacie listu należy podać imię i nazwisko uczestnika oraz kategorię wiekową np. „Anna Nowak junior”.
Konkurs plastyczny organizowany jest pod hasłem „Ziemia pod innym Słońcem”. Zakres tematyczny prac uzależniony jest tylko od wyobraźni uczestników. (np. co by było, gdyby Słońce na niebie Ziemi było większe lub mniejsze, albo w innym kolorze lub miało gwiazdę bliźniaka, a może nawet dwie towarzyszące mu gwiazdy; jak wyglądałaby wtedy Ziemia?) Ten konkurs jest niezależny od konkursu wiedzy. Oceniane będą prace wykonane dowolną techniką (rysunek, malarstwo, grafika, collage, techniki mieszane, formy przestrzenne). Żaden z wymiarów pracy nie może przekroczyć 1 metra. Trzy najlepsze prace z każdej kategorii wiekowej (miejsce I, II i III) zostaną nagrodzone. Prace plastyczne należy przesłać na adres: Muzeum Okręgowe w Sieradzu, ul. Dominikańska 2 98-200 SIERADZ
Termin doręczenia odpowiedzi pisemnych oraz prac plastycznych do Muzeum upływa 15 września 2016 r. Po tym terminie prace nie będą przyjmowane.
Organizatorem Konkursu jest Muzeum Okręgowe w Sieradzu we współpracy z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Konkurs został objęty patronatem honorowym Łódzkiego Kuratora Oświaty Grzegorza Wierzchowskiego.
Pytania do konkursu układali pracownicy CBK PAN – prof. dr hab. Janusz Sylwester, dr Beata Dziak-Jankowska oraz mgr Paweł Z. Grochowalski.
Regulamin konkursu znajduje się pod linkiem: http://muzeum-sieradz.com.pl/…/Regulamin-Konkursu-Slonce-na…

Link do strony konkursu: http://muzeum-sieradz.com.pl/konkurs-2016/
Paweł Z. Grochowalski

Prof. dr hab. Janusz Sylwester jest kierownikiem Zakładu Fizyki Słońca CBK PAN we Wrocławiu. Jest to jedna z nielicznych placówek na świecie zajmujących się konstrukcją przyrządów kosmicznych i prowadzących obserwacje Słońca w zakresie rentgenowskim. W naszym Zakładzie prowadzone są również prace teoretyczne związane z interpretacją widm promieniowania rentgenowskiego Słońca i gwiazd uzyskanych w ramach własnych i zagranicznych eksperymentów kosmicznych (np. Solar Maximum Mission, Yohkoh, GOES, Exosat, ROSAT, ASCA, SoHO, CORONAS-F, CORONAS-PHOTON, TRACE, HINODE, SDO). Problematyka badań dotyczy:
• diagnostyki procesów wydzielania energii i warunków fizycznych w plazmie rozbłysków słonecznych
• hydrodynamicznego modelowania zjawiska rozbłysku
• określania składu chemicznego plazmy w strukturach korony słonecznej
• prognozowania tzw. rozbłysków protonowych
Więcej informacji można znaleźć na stronie Zakładu Fizyki Słońca: http://www.cbk.pan.wroc.pl/
Dr Beata Dziak-Jankowska jest kierownikiem Pracowni Prognoz Heliocentrycznych CBK PAN, która wchodzi w skład Zespołu Fizyki Plazmy CBK PAN. Pracownia Prognoz Heliocentrycznych zajmuje się
badaniem pogody kosmicznej, czyli warunków panujących w kosmicznym środowisku Ziemi. Wpływ na nie ma m.in. aktywność Słońca, promieniowanie kosmiczne czy pole magnetyczne Ziemi. Poznanie warunków
najbliższego kosmicznego otoczenia Ziemi ma ogromnym wpływ m.in. na nasze bezpieczeństwo.
Więcej informacji m.in. pod linkiem: http://rwc.cbk.waw.pl/
Mgr Paweł Z. Grochowalski jest kierownikiem Biblioteki CBK PAN, współpracownikiem Serwisu edukacyjnego PTA Orion, adminem profili fb Centrum Badań Kosmicznych PAN, Serwisu Edukacyjnego PTA Orion, Lofar, Dni Odkrywców Kosmosu oraz Kosmos wokół nas oraz popularyzatorem astronomii i badań kosmicznych.

Źródło: CBK PAN/Muzeum Okręgowe w Sieradzu

http://orion.pta.edu.pl/slonce-najblizs ... y-szkolnej

Załączniki:
Ogólnopolski Konkurs Wiedzy Kosmicznej dla młodzieży szkolnej.jpg
Ogólnopolski Konkurs Wiedzy Kosmicznej dla młodzieży szkolnej.jpg [ 107.32 KiB | Przeglądane 1660 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ czwartek, 26 maja 2016, 11:37 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Planetoida może zniszczyć warstwę ozonową Ziemi
Z ostatnich badań naukowych wynika, że uderzenie nawet niewielkiej planetoidy w Ziemię mogłoby poważnie zniszczyć warstwę ozonową i narazić ludzi, zwierzęta i rośliny na zabójcze promieniowanie ultrafioletowe. Czy jest się czego bać?
Dotychczas naukowcy sądzili, że ziemską warstwę ozonową może poważnie nadszarpnąć jedynie planetoida, która miałaby więcej niż 1 kilometr średnicy. Wchodząc w atmosferę mogłaby powiększyć dziurę ozonową do rozmiarów z lat 90. ubiegłego wieku.
Jednak najnowsze badania przeprowadzone przez Elisabettę Pierazzo i jej zespół z Instytutu Nauk Planetarnych (PSI) w Tucson w Arizonie, wskazują na to, że nawet mniejsze planetoidy, o średnicy 500 metrów, wchodząc w atmosferę mogą zrujnować warstwę ozonową.
Naukowcy wprowadzili wszystkie kluczowe dane do komputera, który przeprowadził symulację zderzenia Ziemi z planetoidą o średnicy pół kilometra.
Okazało się, że indeks promieniowania ultrafioletowego mógłby wzrosnąć nawet do 20 jednostek. Dla porównania w Polsce pod koniec czerwca, gdy promieniowanie UV jest największe, przy bezchmurnym niebie nie przekracza ono na nizinach 6-7 jednostek, a w Tatrach 8-9 jednostek.
W najbardziej wystawionych na promieniowanie UV regionach świata, na przykład w południowoamerykańskich Andach, indeks UV sięga 12-15 jednostek.
Po uderzeniu planetoidy 20 jednostek utrzymywałoby się nie przez kilka dni, lecz przez wiele miesięcy na znacznym obszarze Ziemi. Gdyby uderzyła w nas planetoida o średnicy 1 kilometra, to promieniowanie UV mogłoby dochodzić do nawet 50-55 jednostek.
Tak intensywne promieniowanie ultrafioletowe naraziłoby ludzkość na masowe choroby skóry, uszkodziłoby nasz wzrok i miało wpływ na strukturę DNA.
Ludzie mogliby funkcjonować na powierzchni ziemi tylko w nocy, gdy Słońce znajdowałoby się pod horyzontem, a indeks UV byłby niski. Trzeba byłoby też pomyśleć o zamieszkaniu pod powierzchnią ziemi, gdzie promieniowanie UV nie dociera.
Naukowcy sądzą, że do największych zmian w strukturze warstwy ozonowej doszło około 70 milionów lat temu, gdy zakończyła się era dinozaurów. W Ziemię uderzyła wówczas planetoida o średnicy 10 kilometrów. Regeneracja powłoki ozonowej trwała wiele wiele lat.
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/10 ... nowa-ziemi

Załączniki:
2016-05-26_12h25_17.jpg
2016-05-26_12h25_17.jpg [ 58.4 KiB | Przeglądane 1660 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ piątek, 27 maja 2016, 08:12 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Supermasywne czarne dziury mogą zatrzymywać powstawanie nowych gwiazd
Wysłane przez nowak
Międzynarodowy zespół naukowców odkrył nową klasę galaktyk posiadających supermasywne czarne dziury, których wiatr jest wystarczająco energetyczny by tłumić powstawanie nowych gwiazd.

Pozbawione młodych gwiazd, czerwone i martwe galaktyki stanowią ogromną część galaktyk w naszym najbliższym otoczeniu. Tajemnicą, z którą borykali się od lat astronomowie było, jak układy te pozostają nieaktywne, chociaż posiadają wszystkie składniki potrzebne do tworzenia się gwiazd. Teraz zespół wykorzystał spektroskopię obrazowania optycznego Sloan Digital Sky Survey-IV Mapowanie Pobliskich Galaktyk z Obserwatorium Apache Point (SDSS-IV MaNGA) do uchwycenia supermasywnej czarnej dziury, która podgrzewa gaz wewnątrz swojej macierzystej galaktyki, przez co zapobiega powstawaniu nowych gwiazd.

Gwiazdy powstają w trakcie chłodzenia się i zapadania gazu. Jednakże w tych galaktykach, pomimo obecności gazu, nie ma nowych gwiazd. Zespół badał galaktykę Akira, prototypowy przykład nowej klasy galaktyk nazwanych “czerwone gejzery” - czerwony nawiązuje do koloru galaktyk, które nie posiadają młodych, niebieskich gwiazd, a gejzer odnosi się do epizodycznych porywów wiatru z supermasywnej czarnej dziury. Akira ukazała skomplikowany model ciepłego gazu, co sugeruje obecność gazu wypływającego z centrum supermasywnej czarnej dziury. Naukowcy twierdzą, że paliwo do tej supermasywnej czarnej dziury najprawdopodobniej pochodzi od interakcji z mniejszą galaktyką zwaną Tetsuo. Wypływający wiatr miał wystarczającą ilość energii do ogrzewania otaczającego gazu przez wstrząsy i turbulencje oraz mógł ostatecznie zapobiec jakiemukolwiek dalszemu powstawaniu gwiazd.

Istotną siłą MaNGA jest możliwość obserwowania tysięcy galaktyk w trzech wymiarach, poprzez mapowanie nie tylko w jaki sposób się pojawiają na niebie, ale także jak poruszają się gwiazdy i gaz w ich wnętrzu.

Są to jedne z pierwszych wyników badań MaNGA, które rozpoczęły się w 2014 roku. Technologia stosowana w najnowszych badaniach pozwala naukowcom na mapowanie galaktyk od dziesięciu do stu razy szybciej niż poprzednio, dzięki czemu zebranie wystarczająco dużej liczby próbek wymaganych do uchwycenia galaktyk poddawanych szybko zmieniającym się zjawiskom.

Więcej informacji:
Supermassive Black Hole Wind Can Stop New Stars From Forming


Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Kavli Foundation

Na zdjęciu: Wizja artystyczna galaktyk Akira (z prawej) i Tetsuo (z lewej) w akcji. Grawitacja Akiry wyciąga gaz z Tetsuo do swojej centralnej czarnej dziury, napędzając wiatry, które mają siłę podgrzewania gazu Akiry. Źródło: Kavli IPMU
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/sup ... -2361.html

Załączniki:
Supermasywne czarne dziury mogą zatrzymywać powstawanie nowych gwiazd.jpg
Supermasywne czarne dziury mogą zatrzymywać powstawanie nowych gwiazd.jpg [ 16.97 KiB | Przeglądane 1654 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:06 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Milion użytkowników Zooniverse!
Platforma Zooniverse, która grupuje obywatelskie projekty naukowe, ma już milion użytkowników. Internauci katalogują dźwięki wydawane przez orki i szukają planet podobnych do Ziemi, transkrybują teksty w języku greckim i pomagają w opracowywaniu lekarstwa na raka. Wkraczają tam, gdzie nie radzą sobie komputery. Wśród nich aż 10-15% stanowią Polacy.

Wszystko zaczęło się od projektu “Galaxy Zoo” uruchomionego w 2007 roku, w którym użytkownicy oglądają zdjęcia galaktyk, a następnie określają ich kształt. Celem jest lepsze zrozumienie sposobu ich powstawania. Zdjęcia pochodzą z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a oraz Sloan Digital Sky Survey. Wiele ze zdjęć nie było nigdy wcześniej przez nikogo oglądanych. To, co odkryli użytkownicy, naukowcy zobaczą o wiele później.

Mamy tu do czynienia z tak zwaną nauką obywatelską. Internauci stanowią “ukryty zasób” kadrowy nauki. Wkładają oni w badania zainteresowanie, pasję i świeżość spojrzenia na niektóre aspekty. Zooniverse skupia miłośników wielu dziedzin nauki począwszy od kosmosu, a skończywszy na sztuce i literaturze.
“Naukowcy dzięki posiadanej wiedzy myślą trochę na skróty, natomiast internauci nie wiedzą, jaka powinna być odpowiedź, dlatego w tym przypadku ich obserwacje są bardziej trafne” – powiedział prof. Lech Mankiewicz, dyrektor Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i jeden z koordynatorów platformy Zooniverse w Polsce.

"Najciekawsze jest jednak to, że wśród wielu narodowości obecnych na tej platformie to właśnie Polacy są jedną z najaktywniejszych. Aż 10-15 proc. wszystkich logujących się codziennie na platformie Zooniverse stanowią nasi rodacy” - mówi prof. Mankiewicz. “Polacy kochają naukę, co wiemy nie tylko dzięki projektowi Zooniverse, ale też dzięki internetowym transmisjom zaćmień Słońca czy kolejkom ustawiającym się przed Centrum Nauki Kopernik” – dodaje.

Dodała: Julia Liszniańska
Uaktualniła: Julia Liszniańska
http://news.astronet.pl/7849

Załączniki:
Milion użytkowników Zooniverse.jpg
Milion użytkowników Zooniverse.jpg [ 85.15 KiB | Przeglądane 1646 razy ]
Milion użytkowników Zooniverse2.jpg
Milion użytkowników Zooniverse2.jpg [ 51.28 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:09 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Zagadki Czerwonej Planety
Artykuł napisał Mateusz Skóra.
Chińscy astronomowie zwykli nazywać terminem „gwiazdy ognia” Marsa - planetę, której całkowite zbadanie stanowi również współcześnie palący problem. Pomimo wysłania w kierunku Czerwonej Planety licznych satelitów badawczych i lądowników pełne poznanie tamtego „świata” graniczy z cudem. Poniżej prezentujemy kilka spośród wielu zagadek, którymi Mars sprawia trudności naukowcom.
Dwie „twarze” Marsa

Jednoznaczne stwierdzenie przyczyny, z powodu której dwie półkule Marsa są w tak dużym stopniu odmienne jest zagadką liczącą dziesiątki lat. Północna półkula jest płaska i gładka – wyróżnia się pod tym względem w całym Układzie Słonecznym (według jednej z teorii, została ona stworzona przez wodę, swojego czasu obecną na Marsie).

Dla kontrastu, półkula południowa posiada liczne kratery, jest szorstka i wyboista; znajduje się średnio od 4 do 8 kilometrów dalej od środka planety, niż półkula północna.

Najprostszym wytłumaczeniem takiego podziału planety jest teoretyczna kolizja Marsa z dużym głazem lata temu.
Obecność metanu w marsjańskiej atmosferze

Metan – najprostszy związek organiczny – został po raz pierwszy zaobserwowany w atmosferze Marsa w trakcie misji Europejskiej Agencji Kosmicznej „Mars Express” w 2003 roku. Większość metanu produkowanego na Ziemi jest pochodzenia zwierzęcego – powstaje on między innymi w trakcie procesu trawienia. Szacuje się, że w warunkach marsjańskich metan jest stały przez około 300 lat. Cokolwiek zatem wytworzyło ten gaz na marsie, musiało zrobić to niedawno.

Obecność metanu nie determinuje jednak obecności życia na Marsie. Gaz ten powstaje również w trakcie aktywności wulkanicznej. Misja ESA „ExoMars”, rozpoczęta w 2016 roku ma za zadanie zbadać skład chemiczny Marsa, w tym również pochodzenie obecnego w nim metanu (http://news.astronet.pl/7782).

Marsjańskie oceany

W roku 2008 bezzałogowy lądownik Phoenix wydobył na powierzchni Marsa lód wodny, jak i wykazał obecność wody w marsjańskiej glebie. Badanie to, mimo jednoznacznego stwierdzenia, że na Marsie woda była, nie obrazują całkowicie historii zlewisk wodnych na Czerwonej Planecie. W wyniku licznych badań powierzchni Marsa zobrazowana m.in.: baseny oceanów, doliny, delty rzek, jak i skupiska minerałów, które do utworzenia potrzebują wody.

Podstawowym problemem, który stawia dawną obecność oceanów na Marsie pod znakiem zapytania jest fakt, że obecne modele klimatu marsjańskiego nie zakładają wystarczających temperatur do utrzymania na powierzchni Czerwonej Planety wody w stanie ciekłym. Słońce, które wciąż jest we wczesnym etapie rozwoju, miliony lat wcześniej było słabsze niż jest teraz. Dlatego alternatywne teorie sugerują, że formacje krasowe powstałe na Marsie utworzył wiatr lub dowolny inny mechanizm.

Otwartym pytaniem pozostaje również kwestia obecności źródeł wody w stanie ciekłym na powierzchni Marsa. Ciśnienie atmosferyczne planety, które stanowi setną część ziemskiego, jest zbyt małe, żeby woda mogła utrzymać się na powierzchni Czerwonej Planety. Mimo to, na marsjańskich zboczach są widoczne co jakiś czas cienkie, ciemne linie, które bardzo prawdopodobnie są przepływającą słoną wodą.

Życie na Marsie

Prawdopodobnie jeden z najpowszechniejszych motywów powieści i filmów science-fiction, jak i tytuł utworu Davida Bowie.
Pierwszym lądownikiem, który dotarł na powierzchnię Marsa w celu poszukiwania życia był Viking 1, wysłany przez NASA. Odkrył on za pomocą aparatury biologicznej na miejscu związki organiczne, takie jak chlorek metylenu i chlorometan. Wyniki te uznano jednak za nieważne, gdyż związki te uznano za zanieczyszczenia pochodzenia ziemskiego.

Ponieważ Mars nie posiada własnej sfery ozonowej, światło UV w dużej mierze sterylizuje powierzchnię planety jak i powoduje wytwarzanie utleniaczy, które niszczą znane nam związki organiczne. Tej teorii dowodzi odkrycie przez lądownik Phoenix nadchloranów. Wynika z tego, że życie bazujące na węglu nie jest w stanie normalnie funkcjonować na powierzchni Marsa.

Nie zaprzeczono jednak całkowicie możliwości istnienia mikroorganizmów na powierzchni Czerwonej Planety. Wprawdzie warunki na powierzchni Marsa są bardzo groźne do życia organizmów złożonych, ze względu na chłód, słabą ochronę przed promieniowaniem i jałowość gleby, jednak życie obecne jest również w najbardziej ekstremalnych częściach Ziemi. Jest ono obecne w chłodnej, suchej glebie Antarktydy, jak i na jałowej pustyni Atacama.

Życie teoretycznie zawsze istnieje tam, gdzie jest woda. Potwierdzenie istnienia oceanów doprowadziłoby do rozważań, czy życie na Marsie w jakiś sposób ewoluowało, a jeśli tak, to czy istnieją gdzieś jego ocalałe jednostki. Taka informacja z kolei jest kluczowa do odpowiedzi na pytanie, jak bardzo życie jest powszechne we Wszechświecie.

Dodała: Redakcja AstroNETu

Źródło: Serwis Space.com
http://news.astronet.pl/7850

Załączniki:
Zagadki Czerwonej Planety.jpg
Zagadki Czerwonej Planety.jpg [ 67.51 KiB | Przeglądane 1646 razy ]
Zagadki Czerwonej Planety2.jpg
Zagadki Czerwonej Planety2.jpg [ 209.47 KiB | Przeglądane 1646 razy ]
Zagadki Czerwonej Planety3.jpg
Zagadki Czerwonej Planety3.jpg [ 79.6 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:12 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Cor Caroli i Triplet Lwa
W poniższym artykule zostaną przedstawione dwa obiekty, które aktualnie można podziwiać na wieczornym niebie. Pierwszy z nich ujrzymy gołym okiem, przydatny będzie jednak mały teleskop. Do podziwiania kolejnego obiektu konieczne będzie zarówno ciemne niebo jak i dużo większy teleskop. Na końcu poznamy mało popularny gwiazdozbiór Mały Lew (Leo Minor). Zacznijmy jednak od obserwacji nieuzbrojonym okiem.

Cor Caroli

Proponujemy unieść wzrok w kierunku gwiazdozbioru Psów Gończych (Canes Venatici). W tym gwiazdozbiorze znajdują się tylko dwie jasne gwiazdy. Alfa (a) Psów Gończych to najjaśniejsza gwiazda tego gwiazdozbioru. Znana jest również pod nazwą Cor Caroli. Nazwa została nadana w 1725 roku przez brytyjskiego astronoma Edmunda Halley'a, w tłumaczeniu Cor Caroli oznacza Serce Karola. Nazwa odnosi się do ściętego króla Karola I lub do jego syna Karola II. Edmund Halley mógł celowo wprowadzić tę dwuznaczność. Cor Caroli to słynna gwiazda podwójna. Gdy skierujemy na nią teleskop ujrzymy w okularze jasno niebieską gwiazdę, a obok niej trochę słabszą oraz jaskrawszą gwiazdę. Wcześniej gwiazda ta była znana jako „wątroba Lwa”. Psy Gończe to nowożytny gwiazdozbiór. Jego powstanie datuje się na XVII wiek.
Triplet Lwa

Lew to wyrazisty gwiazdozbiór zodiakalny, łatwy do rozpoznania na wieczornym niebie. Lew reprezentuje lwa nemejskiego, którego Herkules zabił gołymi rękami. Najjaśniejsza gwiazda Lwa, Regulus, była w starożytności symbolem monarchii. W gwiazdozbiorze lwa możemy odnaleźć triplet Lwa, czyli grupę trzech galaktyk spiralnych: M65 (NGC 3623), M66 (NGC 3627), NGC 3628. Galaktyki odnajdziemy pod tetą θ Lwa. Gwiazda ta jest również znana pod nazwą Chertan, co po arabsku oznacza dwa małe żebra. Początkowo nazwa odnosiła się zarówno do tety Lwa jak i delty.
Leo Minor

Nad gwiazdozbiorem Lwa, odnajdziemy konstelację Leo Minor (Mały Lew), jest to nowożytny gwiazdozbiór wyznaczony przez Jana Heweliusza. Małego Lwa możemy odnaleźć w wydanym pośmiertnie w 1690 roku atlasie Firmamentum Sobiescianum. Ciekawostką dotyczącą tej konstelacji jest to, że w tym gwiazdozbiorze nie odnajdziemy gwiazdy oznaczonej jako alfa (α). Standardowo według systemu oznaczeń Bayera, najjaśniejsza gwiazda danego gwiazdozbioru jest oznaczana jako α. Kolejne litery greckiego alfabetu są przypisywane kolejnym według jasności gwiazdom danej konstelacji. Podczas oznaczania gwiazd Małego Lwa, angielski astronom Francis Baily przez pomyłkę, nie użył litery α do oznaczenia najjaśniejszej gwiazdy.
Dodał: Marcin Kastek
Uaktualnił: Marcin Kastek
Poprawiła: Julia Liszniańska
http://news.astronet.pl/7851

Załączniki:
Cor Caroli i Triplet Lwa.jpg
Cor Caroli i Triplet Lwa.jpg [ 173.44 KiB | Przeglądane 1646 razy ]
Cor Caroli i Triplet Lwa2.jpg
Cor Caroli i Triplet Lwa2.jpg [ 79.05 KiB | Przeglądane 1646 razy ]
Cor Caroli i Triplet Lwa3.jpg
Cor Caroli i Triplet Lwa3.jpg [ 26.8 KiB | Przeglądane 1646 razy ]
Cor Caroli i Triplet Lwa4.jpg
Cor Caroli i Triplet Lwa4.jpg [ 87.78 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:14 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Odcinki "Obserwatorium" z wyprawy na zaćmienie Słońca do Indonezji
Wysłane przez czart
W marcu w Indonezji widoczne było całkowite zaćmienie Słońca. Na wyprawę na zaćmienie wyjechała wtedy ekipa grudziądzkiej telewizji kablowej. Teraz można zobaczyć efekt ich pracy w formie odcinków programu "Obserwatorium". Udostępniono pierwszy z odcinków z wyprawy, który przedstawia Narodowe Planetarium Malezji w Kuala Lumpur.

Twórcy programu telewizyjnego Obserwatorium rozpoczęli emisję nowych odcinków przedstawiających relację z wyprawy w pas całkowitego zaćmienia w Indonezji. W pierwszym odcinku pokazana jest wizyta w Narodowym Planetarium Malezji w Kuala Lumpur - Planetarium Negara, będącym częścią Malezyjskiej Agencji Kosmicznej ANGKASA.

Obserwatorium to program realizowany przez grudziądzką telewizję kablową TVK SM przy współpracy z Polskim Towarzystwem Astronomicznym. Program jest także emitowany w kilku innych lokalnych telewizjach.

Więcej informacji:
• Dotychczasowe odcinki "Obserwatorium"
• Fanpage "Obserwatorium" na Facebooku
• Malezyjska Agencja Kosmiczna ANGKASA
• Relacja wideo z zaćmienia Słońca w Indonezji

Na zdjęciu:
Nagrania w Narodowym Planetarium Malezji w Kuala Lumpur - Planetarium Negara. Fot.: S. Soberski.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/odc ... -2363.html

Załączniki:
Obserwatorium.jpg
Obserwatorium.jpg [ 33.26 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:16 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Widoczne są już τ Herkulidy
Wysłane przez tuznik
W drugiej połowie maja w naszym kraju widoczne są już τ Herkulidy. Jest to mało aktywny rój meteorów, ale wszystkich pasjonatów "spadających gwiazd" zachęcamy do obserwacji.

Tau Herkulidy to rój meteorów posiadających swój radiant w konstelacji Herkulesa. Rój ten możemy obserwować każdego roku od 19 maja do 19 czerwca. Tau Herkulidy powiązaną są z kometą krótkookresową 73P/Schwassmann-Wachmann, która należy do rodziny komet Jowisza.

Największy deszcz meteorów tego roju wystąpił w 1930 roku, wtedy to liczba zjawisk sięgała 60 meteorów w ciągu godziny. W tym roku nie zobaczymy aż takiej jego aktywności, można spodziewać się około 3-4 meteorów w ciągu godziny. Prędkość meteorów z tego roju również nie jest zbyt imponująca i sięga granicy 15 km/s, czyli jak na roje meteorów są to stosunkowo wolne meteory.

Konstelację Herkulesa stosunkowo łatwo zlokalizować na niebie. Graniczy ona od zachodu z gwiazdozbiorem Lutni, od wschodu z Wolarzem, a od południa z Wężownikiem. Możemy ją rozpoznać po charakterystycznym czworoboku tworzącym tułów Herkulesa. Herkules to piąty co do wielkości gwiazdozbiór nieba północnego.

Zachęcamy Państwa do obserwacji i życzymy udanych łowów.

Autor: Adam Tużnik
Więcej informacji
• Almanach Astronomiczny 2016 ze spisem kilkudziesięciu rojów meteorów aktywnych w ciągu roku
• Wersja almanachu na smartfony i tablety

Na ilustracji:
Mapka gwiazdozbioru Herkulesa. Źródło: astrojawil.pl
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wid ... -2358.html

Załączniki:
Widoczne są już τ Herkulidy.jpg
Widoczne są już τ Herkulidy.jpg [ 206.08 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:18 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Kolejne dowody na niemowlęce planety w dysku wokół HL Tauri
Być może pamiętacie jak w listopadzie 2014 r. opublikowano obraz przerw w dysku pyłowym wokół HL Tauri, sugerujących że powstają tam planety. Teraz naukowcy przeprowadzili dalsze analizy danych z sieci radioteleskopów ALMA i podobne przerwy wykryli też w dysku gazowym.

Dyski otaczające młode gwiazdy zawierają gaz i pył. Zazwyczaj gazu jest znacznie więcej niż pyłu, nawet 100 razy więcej. Publikacja z 2014 r. dotyczyła analizy dysku pyłowego i odkrytych w nim przerw. Ale co ze składową gazową dysku? Jeśli przerwy w dysku pyłowym są skutkiem zaburzeń wynikających z własności pyłu, to w gazie nie powinno być przerw. Z kolei gdyby przerwy były wywołane oddziaływaniem grawitacyjnym od rodzących się planet, to powinny wystąpić także w gazie.

Rozmieszczenie gazu w dysku wokół HL Tauri postanowił zbadać zespół naukowców, którym kierowali dr Hsi-Wei Yen z Academia Sinica Institute of Astronomy and Astrophysics na Tajwanie oraz prof. Shigehisa Takakuwa z Kagoshima University w Japonii. Przy czym badacze nie wykonywali nowych obserwacji, a zastosowali nową metodę analizy do danych z „2014 ALMA Long Baseline Campaign”.

Analizie poddano emisję od cząsteczek gazu HCO+, przy czym naukowcy zsumowali emisje w pierścieniach, aby zwiększyć czułość. Udało im się w końcu opracować mapy rozmieszczenia gazu w dysku. Ujawniły się dwie przerwy w gazie w odległościach 28 i 69 jednostek astronomicznych od gwiazdy. Co jeszcze ciekawsze, odległości te są zgodne z przerwami w dysku pyłowym. Jest to więc kolejny argument za istnieniem wokół HL Tauri niezwykle młodych planet.

Dodatkowym efektem badań było ustalenie, iż w dysku panuje odpowiednia gęstość gazu, aby utworzyć planetę w okolicach wewnętrznej przerwy. Po porównaniu przerwy z modelami teoretycznymi można przypuszczać, że ewentualna planeta ma masę 0,8 masy Jowisza. W przypadku drugiej, zewnętrznej przerwy, być może utworzyła ją planeta o masie 2,1 masy Jowisza, ale potwierdzenie tego wymaga to dalszych analiz.

Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) to sieć składająca się z 66 radioteleskopów. Pracuje w bardzo nietypowych warunkach, bowiem na wysokości aż 5000 metrów n.p.m. Jest to konieczne, bowiem obserwacjom w zakresie milimetrowym i submilimetrowym, które prowadzi, w bardzo dużym stopniu przeszkadza para wodna w atmosferze. Płaskowyż Chajnantor w Chile, gdzie znajdują się anteny ALMA, to jedno z najsuchszych miejsc na Ziemi, a na dodatek wysokość nad poziomem morza sprawia, że nad teleskopami jest dużo mniej atmosfery niż w przypadku niżej położonych obserwatoriów.

Europę reprezentuje w projekcie ALMA organizacja o nazwie Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO), do której w 2015 roku wstąpiła Polska.

Więcej informacji:
• ALMA Reveals Footprints of Baby Planets in a Gas Disk

Źródło: ALMA Observatory

Na ilustracji u góry:
Rozmieszczenie gazu HCO+ (kolor niebieski) oraz pyłu (kolor czerwony) w dysku wokół HL Tauri. Elipsami wskazano położenie przerw w dysku. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), Yen et al.

Na ilustracji poniżej:
Artystyczna wizja gwiazdy HL Tauri otoczonej przez dysk gazowo-pyłowy (pokazany na czerwono) wewnątrz grubej otoczki. Na rysunku pokazano także, iż gwiazda wyrzuca w przeciwnych kierunkach dwa dżety. Źródło: ASIAA.
Wysłane przez czart
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kol ... -2365.html

Załączniki:
Kolejne dowody na niemowlęce planety w dysku wokół HL Tauri.jpg
Kolejne dowody na niemowlęce planety w dysku wokół HL Tauri.jpg [ 10.97 KiB | Przeglądane 1646 razy ]
Kolejne dowody na niemowlęce planety w dysku wokół HL Tauri2.jpg
Kolejne dowody na niemowlęce planety w dysku wokół HL Tauri2.jpg [ 46.19 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:20 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Astronarium nr 25 o układach planetarnych
Wysłane przez czart
W sobotę 28 maja o godz. 17.00 będzie można obejrzeć w TVP 3 nowy odcinek "Astronarium" - telewizyjnego serialu naukowego. Będzie to już trzeci z odcinków poświęconych planetom, tym razem układom planetarnym. Jak powstają? Jak się je odkrywa? Jak zbadać czy mogą przetrwać? O tym dowiecie się oglądając program.

Głównymi bohaterami odcinka będzie czworo polskich naukowców, których badania pozwalają nam lepiej poznać układy planetarne. Dr Joanna Molenda-Żakowicz z Instytut Astronomii Uniwersytetu Wrocławskiego opowie o swoich badaniach przy użyciu kosmicznego teleskopu Keplera, który znany jest z odkryć kilku tysięcy planet.

Dr Jan Skowron z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego napisał oprogramowanie, które pozwala na sprawdzenie czy niektóre zjawiska mikrosoczewkowania grawitacyjnego obserwowane w ramach projektu OGLE są związane z planetami, a nawet z układami planetarnymi.

Prof. Michał Różyczka z Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN w Warszawie przybliży w jaki sposób z obłoków materii formują się układy planetarne.

Prof. Krzysztof Goździewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu na podstawie rachunków dynamicznych analizuje stabilność całych układów planetarnych.

Zachęcamy także do obejrzenia dwóch poprzednich odcinków o planetach pozasłonecznych: 21 - Planety wokół pulsara oraz 22 - Planety pozasłoneczne.

Program jest produkowany przez Polskie Towarzystwo Astronomiczne oraz Telewizję Polską. Do tej pory wyemitowano 24 odcinki. Emisje premierowe są na ogólnopolskiej antenie TVP 3, czyli we wszystkich regionalnych kanałach Telewizji Polskiej (TVP Warszawa, TVP Bydgoszcz, TVP Kraków, itd.). W kolejnych miesiącach po premierze powtórki są pokazywane dodatkowo na różnych kanałach regionalnych, a także w TVP Polonia. Poprzednie odcinki można również oglądać w bardzo dobrej jakości na YouTube.

Produkcja programu została dofinansowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Partnerem medialnym "Astronarium" jest czasopismo i portal "Urania - Postępy Astronomii".

Więcej informacji:
• Witryna internetowa „Astronarium”
• Forum dyskusyjne programu
• „Astronarium” na Facebooku
• „Astronarium” na Twitterze
• Odcinki „Astronarium” na YouTube
• Odcinek 21 - Planety wokół pulsara
• Odcinek 22 - Planety pozasłoneczne
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ast ... -2364.html

Załączniki:
Astronarium nr 25 o układach planetarnych.jpg
Astronarium nr 25 o układach planetarnych.jpg [ 23.72 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:22 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Koniunkcja Księżyca z Neptunem - dla wytrwałych
Wysłane przez tuznik
W nocy z niedzieli na poniedziałek (29/30.05) czeka nas kolejna już koniunkcja w tym miesiącu. Tym razem Srebrny Glob spotka się z ostatnią planetą Układu Słonecznego - gazowym Neptunem.

Jeśli ktoś nie widział Neptuna, może wykorzystać tę okazję do próby jego identyfikacji. Z powodu pory wschodu planety, można powiedzieć, że jest to zadanie dla wytrwałych. Dodatkowo trzeba odpowiednio wyważyć czas pomiędzy oczekiwaniem na wzejście obiektu wyżej ponad horyzont, a rozjaśnianiem się nieba przed wschodem Słońca.

Tej nocy Księżyc i Neptun będą widoczne niestety dopiero w drugiej połowie nocy. Wschodzą około drugiej, ale poszukiwania zalecamy rozpocząć około godziny trzeciej nad ranem, spoglądając na wschodni horyzont. Tam powinniśmy dostrzec jasny Księżyc świecący w fazie około 44%, na wysokości horyzontalnej około 11 stopni. Kilka stopni na prawo od niego będzie znajdował się Neptun. W poszukiwaniach może pomóc informacja, że planeta jest poniżej gwiazdy 73 Aqr, która ma 3,70 mag i jest najjaśniejsza w swojej bliskiej okolicy na niebie.

By zlokalizować ostatnią planetę Układu Słonecznego, trzeba użyć teleskopu (może być o małej średnicy) lub przynajmniej lornetki. Jasność Neptuna wynosić obecnie 7,87 mag, a przy uwzględnieniu dużej ekstynkcji z powodu niskiej pozycji nad horyzontem, będzie to efektywnie nawet mniej. Jest to z pewnością zbyt ciemny obiekt, by móc podziwiać go gołym okiem.

Autor: Adam Tużnik

Na ilustracji:
Koniunkcja Księżyca z Neptunem. Źródło: stellarium.org.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kon ... -2366.html

Załączniki:
Koniunkcja Księżyca z Neptunem - dla wytrwałych.jpg
Koniunkcja Księżyca z Neptunem - dla wytrwałych.jpg [ 11.27 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:24 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Naukowcy odkryli starożytną gromadę galaktyk z wczesnego Wszechświata
Wysłane przez czart
Astronomowie zaobserwowali gigantyczną gromadę galaktyk, odległą aż o 12 miliardów lat świetlnych. Tę "protogromadę" widzimy w okresie, gdy miała 1,7 miliarda lat, czyli około 12% obecnego wieku Wszechświata. To jedna z najmasywniejszych struktur spośród znanych w tej odległości.

Obiekt otrzymał oznaczenie PC217.96+32.3, a jego przesunięcie ku czerwieni wynosi z = 3,786. Dostrzeżono go w ramach przeglądu nieba NOAO Deep Wide-field Survey.

Odkrycia dokonano korzystając z teleskopów "Mayall" w Kitt Peak National Observatory w Arizonie i "Keck II" w W. M. Keck Observatory na Mauna Kea. Pierwszy z nich posłużył do uzyskania niezwykle ostrych obrazów niewielkiego fragmentu nieba o obszarze równym dwóm tarczom Księżyca w pełni, a drugi do wyznaczenia dystansów do galaktyk. O odkryciu poinformowało amerykańskie National Optical Astronomy Observatory (NOAO). Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Astrophysical Journal".

"Ta protogromada prawdopodobnie rozrośnie się do masywnej gromady galaktyk, takiej jak gromada w Warkoczu Bereniki, której masa oceniana jest na biliardy Słońc" uważa dr Kyoung-Soo Lee, astrofizyk z Purdue University, który jako pierwszy zidentyfikował protogromadę i jest jednym z autorów publikacji.

Jak mówi inny z naukowców, dr Arjun Dey z NOAO, wiele słabych galaktyk w tym skrawku nieba znajduje się w tej samej odległości. Są skupione razem z powodu grawitacji, a naukowcy mają dowody, że gromada jest w trakcie procesu formowania się.

We współczesnym Wszechświecie gromady galaktyk są powszechne. Jednak procesy ich powstawania w początkach Wszechświata nie są jeszcze dobrze poznane. Odkrycie młodej protogromady daje naukowcom okazję do sprawdzenia jak taki proces przebiega. Tak masywne gromady są niezwykle rzadkie we wczesnym Wszechświecie, znana jest zaledwie garstka kandydatek tego typu. Nowo odkryty system jest pierwszym wśród tak dalekich gromad, dla którego szeroko użyto spektroskopii dla ustalenia członkostwa galaktyk w gromadzie.

Badacze chcą teraz przeszukać większe fragmenty nieba w nadziei znalezienia kolejnych przykładów tak młodych gromad galaktyk.

Więcej informacji:
• A Young Mammoth Cluster of Galaxies Sighted in the Early Universe
• Publikacja naukowa: Spectroscopic Confirmation of a Protocluster at z=3.786

Na zdjęciu:
Nowo odkryta protogromada galaktyk w gwiazdozbiorze Woźnicy, w polu NOAO Deep Wide-field Survey. Zielonymi okręgami oznaczono galaktyki, dla których potwierdzono członkostwo w gromadzie. Kontury gęstości (białe linie) wskazują na koncentrację galaktyk w kierunku centrum zdjęcia. Obszar nieba obejmuje prawie 20 x 17 minut łuku. Na powiększeniach pokazano dwa przykłady galaktyk sfotografowane w zakresie linii wodoru atomowego Lyman-alfa. Źródło: Dr. Rui Xue, Purdue University.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nau ... -2369.html

Załączniki:
Naukowcy odkryli starożytną gromadę galaktyk z wczesnego Wszechświata.jpg
Naukowcy odkryli starożytną gromadę galaktyk z wczesnego Wszechświata.jpg [ 45.85 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ niedziela, 29 maja 2016, 10:26 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Falcon 9 czwarty raz pomyślnie wylądował
Rakieta nośna Falcon 9 ponownie wylądowała na platformie na Atlantyku. Manewr ten, z coraz większą pulą udanych prób, ma ogromne znaczenie dla przyszłości lotów kosmicznych.
Pierwszy człon rakiety nośnej Falcon 9, opracowanej i produkowanej prze firmę SpaceX, po raz czwarty wylądował w piątek pomyślnie po locie na orbitę okołoziemską. Rakieta wylądowała na platformie na Oceanie Atlantyckim.
Wcześniej Falcon 9 wykonał ten trudny manewr trzykrotnie - raz lądując na ziemi na Florydzie i dwukrotnie na platformie na Atlantyku. Pierwszy człon rakiety, tak jak poprzednio, odłączył się od pozostałych po 2 minutach i 39 sekundach od startu z przylądka Canaveral na Florydzie. Korzystając z silników hamujących rozpoczął pionowe schodzenie na platformę, na której osiadł po ok. 10 minutach.
- Szybkość schodzenia była bliska zaplanowanej - poinformował na Twitterze właściciel firmy, miliarder Elon Musk.
Duże znaczenie
Procedura ma duże znaczenie dla przyszłości lotów kosmicznych, pozwala bowiem na wielokrotne użycie tego samego członu rakiety, co znacznie obniża koszty. Dotychczasowe rakiety nośne były pociskami jednorazowego użytku i po starcie ulegały zniszczeniu. Sukces manewru powitano oklaskami w siedzibie SpaceX w Kalifornii.

Eksperci wskazują, że czwarte z kolei pomyślne lądowanie wskazuje, że SpaceX już dość dobrze opanowała ten manewr, który w przyszłości ma być rutynowy. Może to zagrozić dominującemu obecnie na rynku satelitów europejskiemu konsorcjum Arianespace.
Źródło: PAP
Autor: AD/jap
http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pog ... 1,1,0.html

Załączniki:
2016-05-29_11h00_00.jpg
2016-05-29_11h00_00.jpg [ 29.6 KiB | Przeglądane 1646 razy ]
2016-05-29_11h00_53.jpg
2016-05-29_11h00_53.jpg [ 47.65 KiB | Przeglądane 1646 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ środa, 1 czerwca 2016, 07:30 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Ciemna materia ma związek z czarnymi dziurami?
Amerykańscy naukowcy wysnuli niezwykłą teorię i po raz pierwszy połączyli naturę tajemniczej ciemnej materii z pierwotnymi czarnymi dziurami.

Wszystko, co możemy zobaczyć i dotknąć składa się z materii, ale istnieje także ciemna materia, która nie wchodzi w interakcję ze światłem. Ciemna materia spełnia jednak bardzo ważną rolę, bo stanowi swoiste spoiwo wszechświata. Istnieje wiele teorii dotyczących natury ciemnej materii - od egzotycznych cząstek po dziwne efekty grawitacyjne - więc astronomowie podążają różnymi tropami. Zespół uczonych NASA wpadł na niezwykły pomysł - ciemna materia to w rzeczywistości pierwotne czarne dziury.

- Przeprowadzone przez nas badania stanowią próbę scalenia kilku różnych idei i obserwacji w całość. Okazuje się, że pasują one do siebie bardzo dobrze. Jeżeli to prawda, to wszystkie galaktyki we wszechświecie są oto umieszczone w ogromnych sferach czarnych dziur, z których każda ma masę minimum 30 mas Słońca - powiedział Aleksander Kashlinsky, jeden z astrofizyków NASA.

Naukowcy NASA wskazują, że interpretacja ciemnej materii złożonej z pierwotnych czarnych dziur pokrywa się z naszą wiedzą o kosmicznym promieniowaniu tła w zakresie podczerwonym i rentgenowskim. Jest tylko jeden rodzaj źródła, które może emitować wystarczająco dużo promieniowania podczerwonego i rentgenowskiego: czarna dziura. Rozkład promieniowania tła wskazuje, że wokół galaktyk jest więcej czarnych dziur niż pierwotnie sądzono.

We wrześniu 2015 r. obserwatorium LIGO po raz pierwszy zarejestrowało fale grawitacyjne pochodzące z połączenia się czarnych dziur 1,3 mld lat temu. Było to także pierwsze bezpośrednie odkrycie czarnych dziur. Na podstawie zebranych danych wywnioskowano jakie były pojedyncze masy czarnych dziur, które się połączyły - to 29 i 36 mas Słońca.

- W zależności od mechanizmów działania, pierwotne czarne dziury mogą mieć właściwości podobne do tych odkrytych przez LIGO. Jeżeli przyjmiemy, że tak właśnie jest, możemy wyciągnąć wiele wniosków na temat konwekwencji tego typu zdarzeń dla ewolucji wszechświata - powiedział Kashlinsky.

Przyszłe obserwacje LIGO na pewno powiedzą nam dużo więcej i o czarnych dziurach, i o ciemnej materii.

http://nt.interia.pl/raporty/raport-kos ... Id,2209468

Autor:  Paweł Baran [ środa, 1 czerwca 2016, 07:31 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

W poniedziałek wieczorem warto patrzeć w niebo
W poniedziałek wieczorem (30 maja) Mars znajdzie się najbliżej naszej planety od ponad dekady. Astronomowie zachęcają do spojrzenia na Czerwoną Planetę, którą w najbliższych tygodniach będzie dobrze widać na wieczornym niebie praktycznie przez całą noc.

Najmniejszy dystans pomiędzy planetami wyniesie 75 279 709 km. Jest to najbliżej od ponad dziesięciu lat, ale nie stanowi rekordu. Za nieco ponad dwa lata nastąpi tzw. wielka opozycja Marsa i wtedy najmniejszy dystans wyniesie około 57 mln kilometrów.

Okres obiegu Ziemi dookoła Słońca trwa rok. Z kolei Mars potrzebuje na obiegnięcie swojej orbity 687 dni. Oznacza to, że co trochę ponad dwa lata nasza planeta dogania Marsa i oba ciała znajdują się prawie w jednej linii, po tej samej stronie swoich orbit względem Słońca.

W takim okresie panują dobre warunki do obserwacji Marsa - jest on najjaśniejszy i świeci przez większość nocy. Dla miłośników astronomii posiadających amatorskie teleskopy jest to także okazja do łatwiejszego wypatrzenia różnych struktur na powierzchni planety, np. czap polarnych. Bowiem gdy Mars jest blisko, tarcza planety widoczna przez teleskop także jest większa. Obecnie tarcza planety ma 18,6 sekundy łuku średnicy.

W najbliższych dniach Mars będzie widoczny wieczorem dość nisko nad południowym horyzontem jako świecący czerwono-pomarańczowym blaskiem jasny obiekt. Przy okazji wypatrywania Marsa można także dostrzec dwie inne planety. Trochę na lewo od niego (na wschód) nieco słabiej świeci Saturn. Z kolei po przeciwnej stronie nieba, na jego zachodniej części, wyżej od horyzontu niż Mars, jasno świeci planeta Jowisz.

W zidentyfikowaniu Marsa może pomóc też następująca wskazówka: poniżej Marsa i Saturna widoczna jest dość jasna gwiazda Antares (ale słabsza niż Mars i Saturn), która również ma blask w kolorze podobnym do Marsa. Razem Mars, Saturn i Antares tworzą wierzchołki trójkąta.

Od wielu lat Mars jest intensywnym celem badań prowadzonych przez naukowców. Aktualnie krąży wokół niego lub jeździ po powierzchni kilka automatycznych sond, w szczególności europejska sonda orbitalna Mars Express, amerykańskie sondy Mars Odyssey, Mars Reconnaissance Orbiter, MAVEN, amerykańskie łaziki Curiosity i Opportunity, a także hinduska sonda Mars Orbiter Mission (Mangalyaan). W drodze do planety jest z kolei sonda orbitalna Trace Gas Orbiter wraz z lądownikiem Schiaparelli (misja europejsko-rosyjska).

PAP - Nauka w Polsce
http://www.deon.pl/po-godzinach/nauka-- ... niebo.html

Autor:  Paweł Baran [ środa, 1 czerwca 2016, 08:12 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Gdzie znajduje się krawędź Wszechświata?
Wszyscy wiemy, że kosmos nieustannie się powiększa. Każda sekunda, każde uderzenie Twojego serca, każda minuta spędzona w pracy czy szkolnej ławce jest kolejnym tchnieniem w wielki balon naszego Wszechświata. To rozważanie prowadzi do banalnych pytań, na które naukowcy od kilku lat nie mogą znaleźć odpowiedzi: Jeśli pompujemy balon naszego świata to czym jest ta przestrzeń, którą wypełniamy? Kolejnym wszechświatem, kosmiczną mgłą czy może po prostu niczym? I gdzie właściwie jest krawędź tej mydlanej bańki jaką stanowi nasz kosmos?

Otóż wbrew pozorom nasz Wszechświat ma krawędzie. Ma je jeśli za Wszechświat przyjmiemy “Wszechświat przez nas obserwowany”. Prędkość światła jest tylko prędkością, a wielkość Wszechświata to tylko droga. A zatem jesteśmy w stanie poznać tylko tę część Wszechświata, z której światło zdążyło do nas dotrzeć. I właśnie ta część nieustannie się powiększa. A co dalej? Więcej gwiazd galaktyk, czarnych dziur i być może nieodkrytych cywilizacji. To wszytko ląduje poza naszym zasięgiem, ale zakładamy, że istnieje i że cały czas tam jest.

Z naszej perspektywy wygląda to tak, że to my jesteśmy w centrum wszechświata i inne galaktyki oddalają się od nas, więc naturalnie zastanawiamy się gdzie jest koniec? Gdzie są krawędzie i granica tego wszystkiego? Ale spróbujmy przenieść się do galaktyki Andromedy - najbliższej nam galaktyki. I co? Oczywiście ciągle wydaje nam się, że jesteśmy w centrum wszechświata i wszystkie inne galaktyki ciągle od nas odchodzą. Ale spróbujmy jeszcze raz. Załóżmy, że ludzkość wymyśliła teleporter, który przenosi nas na najbardziej oddaloną od ziemi zaobserwowana galaktykę. Zgadnij, co się dzieje. Wciąż wydaje nam się że jesteśmy w centrum Wszechświata, a wszystkie inne galaktyki w tym Droga Mleczna nieustannie uciekają od nas w przestrzeń kosmiczną.

To właśnie jest zjawisko nazwane “ekspansją Wszechświata”. Każda galaktyka oddala się nieustannie od wszystkich innych (za wyjątkiem lokalnych wyjątków, ale te wydarzenia nie wpływają na ogólną teorię). Ale czy Wszechświat nie musi mieć jakiegoś limitu? Przecież nie może być nieskończony? Cóż, tego nie wiemy. Jenak mimo tego, iż obecnie Wszechświat jest już ogromny i nieustannie ulega procesowi ekspansji, to jednak wciąż nie jest nieskończony. Jednak czy to znaczy, że potrzebuje krawędzi?

Wróćmy jeszcze raz do teleportacji międzygalaktycznej. Będą w Galaktyce Drogi Mlecznej traktujesz ją jako środek Wszechświata, z niezbadanymi krawędziami znajdującymi się daleko poza możliwościami współczesnych badaczy. Ale przenosząc się do innej galaktyki Twoja percepcja otaczającej przestrzeni zmienia się. Zmienia się Twoje centrum i zmieniają się krawędzie. Być może dla obserwatora oddalonego od nas o miliony lat świetlnych to Droga Mleczna stanowi tę “krawędź”.

I to właściwie cała teoria ekspansji Wszechświata. Matematyka jest bardzo prosta. Mówi nam, że wszechświat rozszerza się w czasie, że każda galaktyka oddal się od innej i tyle. Bez środka bez krawędzi po prostu tak jest.

Przytoczmy znane wszystkim doświadczenie próbujące wyjaśnić to zjawisko. Otóż namalujmy kropki na balonie, a następnie nadmuchajmy go. Odległości pomiędzy nimi się zwiększają, nieprawdaż? Ta prosta zabawa pozwala zrozumieć ważne zjawisko, że to nie galaktyki biegną po przestrzeni kosmicznej oddając się od siebie lecz coś pomiędzy nimi, to przestrzeń pomiędzy nimi rośnie zwiększając odległości. Zupełnie jak ilość powietrza w środku naszego balona. Podobne doświadczenie można wykonać używając bułki pełnej rodzynków, która stopniowo rośnie w piecu.

Jednak te z pozoru doskonałe analogie mają swoje słabe punkty. Zarówno balon jaki i bułka rosną do czegoś - do pustego powietrza. Ponadto balon posiada ściankę a bułka chrupiąca skórkę, a zatem nasz mózg płata nam figla znowu próbując wsadzić wszechświat w znane nam ziemskie zasady.

Używając kolejnej analogi wyobraźmy sobie piłkę plażową po której chodzą mrówki. Ich ruch symbolizuje ruch pomiędzy galaktykami, który nie jest wynikiem ekspansji natomiast poprzez pompowanie piłki uzyskujemy model rozszerzania się Wszechświata. Gdzie teraz jest środek kosmosu? Zapewne odpowiesz że w środku piłki. Otóż nie w tym modelu sprowadzamy znany nam kosmos do płaskiej, dwuwymiarowej powierzchni piłki, nie posiadającej środka gdyż to co znajduje się w jej wnętrzu już do niej nie należy. A zatem stworzony przez nas świat jest pełen mrówek. Mrówek, które odbierają go jako dwuwymiarową przestrzeń. Jednak my jako ludzie jesteśmy w stanie widzieć że ta płaska powierzchnia rozszerza się do czegoś, do trzeciego wymiaru. Widzimy coś, czego mrówki nie są w stanie zrozumieć dla nich odległości pomiędzy nimi po prostu rosną.

Teoria strun tutaj właśnie znajduje granice naszego Wszechświata. Otóż być może poza naszym trójwymiarowym światem istnieje jakiś czwarty wymiar dający nam miejsce i przestrzeń do ekspansji. Być może jest “coś” do czego się rozrastamy?

Matematyka może wyjaśnić ekspansję Wszechświata używając czterowymiarowego modelu. Może ale wcale nie musi tego robić. Na podstawie dotychczasowych założeń zakładających trójwymiarową, znana nam przestrzeń jesteśmy w stanie wyjaśnić to że kosmos się rozszerza. Używając matematyki możemy dojść do dowodów które dla naszego umysłu są już nie pojęte. Ale czy jesteśmy w stanie znaleźć tę poszukiwaną granice? To zależy od tego czy naprawdę jej potrzebujemy.

Dodała: Karolina Bargieł
Poprawiła: Redakcja AstroNETu
Poprawiła: Julia Liszniańska
Poprawił: Michał Matraszek

Źródło: Serwis Space.com
http://news.astronet.pl/7852

Załączniki:
Gdzie znajduje się krawędź Wszechświata.jpg
Gdzie znajduje się krawędź Wszechświata.jpg [ 71.78 KiB | Przeglądane 1616 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ środa, 1 czerwca 2016, 08:20 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Rosja chce od 2025 roku organizować regularne załogowe misje na Księżyc
autor: John Moll

Korporacja Energia, główny dostawca statków kosmicznych, rakiet i innych technologii dla rosyjskiego programu kosmicznego powiadomiła o swoich wielkich planach podboju kosmosu. W latach 2025-2040, Rosja będzie każdego roku wysyłać co najmniej jedną załogową misję na Księżyc. W tym celu wykorzystany zostanie statek kosmiczny nowej generacji Federacja - następca Sojuza.
Prace nad wspomnianym statkiem kosmicznym rozpoczną się w nadchodzące lato a pierwsze testy zaplanowano na rok 2021. Wtedy to odbędzie się pierwszy bezzałogowy lot Federacji, a dwa lata później dojdzie do lotu bezzałogowego i załogowego. Przyszły statek kosmiczny będzie startował z najnowszego kosmodromu Wostocznyj przy pomocy rakiety Angara A5B.
Federacja pozwoli na dostarczanie załogi oraz ładunków na Międzynarodową Stację Kosmiczną a także na misje na Księżyc i zastąpi stosowanego dotychczas Sojuza. Rosja planuje od 2025 roku, w ramach swojego programu eksploracyjnego, wykonywać częste loty orbitalne. Nie zabraknie również misji podczas których rosyjscy astronauci będą lądować na powierzchni naszego naturalnego satelity.
Plany są jednak mocno uzależnione od tego jak będzie spisywać się nowy statek kosmiczny. Rosja zakończy loty testowe jeśli Federacja wykona cztery pomyślne loty, w tym co najmniej dwa załogowe. Najważniejszym sprawdzianem dla rosyjskiej technologii będzie załogowy lot w pobliżu Księżyca.
Źródło:
http://tass.ru/en/science/878732
http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/ros ... na-ksiezyc

Załączniki:
Rosja chce od 2025 roku organizować regularne załogowe misje na Księżyc.jpg
Rosja chce od 2025 roku organizować regularne załogowe misje na Księżyc.jpg [ 46.76 KiB | Przeglądane 1615 razy ]

Autor:  Paweł Baran [ środa, 1 czerwca 2016, 08:22 ]
Tytuł:  Re: Maj 2016

Astronauta całe życie ćwiczy... i szuka dziury w całym

To, jakim jesteś astronautą decyduje się na Ziemi, nie na orbicie - mówi RMF FM słynny kanadyjski astronauta Chris Hadfield, którego kosmiczne nagrania obejrzały w internecie dziesiątki milionów ludzi. W rozmowie z Grzegorzem Jasińskim podkreśla, że to na Ziemi, w ciągu uporczywego treningu nauczył się wszystkiego, co najważniejsze. Przyznaje, że elementem tego treningu jest ciągłe szukanie dziury w całym, wymyślanie najbardziej nawet nieprawdopodobnych scenariuszy, w których coś "pójdzie nie tak" po to, by w krytycznej sytuacji potrafić właściwie zareagować. 1 czerwca ukazuje się książka "Kosmiczny poradnik życia na Ziemi", w której Hadfield, weteran trzech misji orbitalnych, opisał swoje niezwykłe doświadczenia.

Grzegorz Jasiński, RMF FM: Czy wciąż szczypie się Pan, by przekonać się, że to nie sen? Że to wszystko w pana życiu faktycznie się wydarzyło?
Chris Hadfield: To zabawny sposób opisu tej sytuacji, ale ma pan racje. Byłem niewiarygodnym szczęściarzem. I doskonale zdaję sobie z tego sprawę. To oczywiście wymagało ciężkiej pracy przez całe życie, ale ułożyło się w zdumiewający ciąg zdarzeń. Tak, że rzeczywiście, uśmiecham się ilekroć myślę, jak niewiarygodnie życie może się ułożyć i jak ułożyło się w moim przypadku.
Pana książka pokazuje, że właściwie przez całe życie, od wieku 9 lat, kiedy oglądał pan w telewizji lądowanie na Księżycu, przygotowywał się pan do kosmicznych misji. Ale czy same te kosmiczne misje też do czegoś pana przygotowały?
Trening i misja kosmiczna to właściwie to samo. Byłem astronautą przez 21 lat, z czego w kosmosie spędziłem 6 miesięcy. Ciągły trening i przygotowania były właściwie całym moim życiem. Sprawiły, że byłem gotowy na wszystko inne. To trochę tak, jakby spytać olimpijczyka, który biega na 100 metrów, do czego przygotował go sprint, przed którym trenował przez 10 lat. Istotne jest całych 10 lat, a w moim przypadku 21 lat, który sprawiły, że jestem, kim jestem. W "Kosmicznym poradniku życia na Ziemi" piszę, że to wszystko było ważne. Myślę, że są tam obserwacje, które mogą przydać się wszystkim, o tym, jak najlepiej, w pełni wykorzystać swoje możliwości, jak cieszyć się życiem na każdym kroku, jak opanowywać strach, odróżniać lęk od prawdziwego zagrożenia, nie oglądać się wciąż za siebie, na to co było, ale ustawicznie, niecierpliwie wyglądać tego, co jeszcze się zdarzy, w oparciu o to, co już osiągnąłeś. Myślę, że życie astronauty, polegające na ciągłych ćwiczeniach definiuje, kim stanie się już na całe życie...


Wygląda na to, że od dzieciństwa miał pan dość precyzyjny plan. Wiedział pan, że po drodze w kosmos musi pan stać się pilotem, bardzo dobrym wojskowym pilotem. Podążał pan krok za krokiem, miał sporo szczęścia i... udało się. Czy to oznacza, że plan był dobry od samego początku, czy jednak z perspektywy czasu można byłoby go skorygować? Wynik był idealny...
Na pewno to wygląda na taki precyzyjny plan, ale teraz widzę, że nie miałem bladego pojęcia, co właściwie powinienem robić. Nie miałem żadnych wzorców, bo Kanada wtedy nie miała jeszcze żadnego programu naboru astronautów, nie miała agencji kosmicznej, żadnych pojazdów rakietowych. Teraz widzę, że to było takie zgadywanie i błądzenie. Na pewno starałem się być realistą i myślałem sobie, że nawet jeśli Kanada nie ma programu kosmicznego, to w końcu go rozpocznie. Zadawałem sobie pytanie, jakie umiejętności mogą być wtedy potrzebne, bo przecież było jasne, że ludzi niekompetentnych, bez kwalifikacji w kosmos nie wyślą. Ale to nie wszystko, pytałem się też, którymi z tych umiejętności sam jestem zainteresowany. Mówiłem sobie, ze prawdopodobnie i tak astronautą nie zostanę, więc na wszelki wypadek lepiej, bym nie tylko podążał za marzeniem, ale też lubił to, czym po drodze przyjdzie mi się zajmować. Lubiłem miedzy innymi znajdywać odpowiedzi na pytania "jak to działa", dlatego poszedłem na uniwersytet, by studiować inżynierię. Po drugie, uwielbiałem latać. Nauczyłem się pilotażu już jako nastolatek, potem wstąpiłem do sił powietrznych, zostałem pilotem myśliwca, a potem - po specjalnej szkole - pilotem doświadczalnym. I myślę, że jeśli w końcu nie zostałbym astronautą, zajmowałbym się pracą na uczelni i lataniem. Tu jednak miałem na tyle szczęścia, że moje chłopięce marzenie zrealizowało się w pełni i trzykrotnie poleciałem w kosmos. I tak plan, mimo swoich oczywistych niedoskonałości, okazał się w moim przypadku faktycznie idealny.
Druga z tych kosmicznych misji była dłuższa i bardziej skomplikowana, niż pierwsza, trzecia bardziej skomplikowana i zdecydowanie dłuższa, niż druga. Każda z nich zmieniała pana w pewnym stopniu, ale trend był czytelny, coraz więcej i więcej pracy, coraz więcej przygotowań... To jak rozumiem jedyny sposób, by być w tym naprawdę dobrym...
Tak. Zawód astronauty to służba na całe życie, oznaczająca, że zawsze potrzeby i priorytety innych stawiamy przed swoimi. I nie ma w tym nic złego, nikt nie powiedział, że nasze własne cele są faktycznie najważniejsze i najlepsze, że tylko one się liczą. To jednak oznacza ciągłą, nieprzerwaną pracę. Astronauta to nie jest właściwie zawód, ale w praktyce tożsamość, coś co definiuje kim jesteś każdego dnia. I mniej więcej przez dwie trzecie czasu - ponieważ to program międzynarodowy - pracujesz z dala od domu, często w innym kraju. To bardzo wymagająca praca przy której - jak w wielu innych miejscach - w miarę wzrostu doświadczenia masz do czynienia z rosnącą odpowiedzialnością. Podczas mojej trzeciej misji byłem dowódcą Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, to spora odpowiedzialność, biorąc pod uwagę, że ludzkość ma jedną jedyną taką stację i jest ona obiektem bardzo kosztownym. Do tego dochodzi odpowiedzialność za życie załogi. Trudno się dziwić, że musiałem podejść do tego poważnie. Cała moja praca musiała mnie do tego wcześniej przygotować. Do dziś to odczuwam, do dziś mam świadomość przywileju jakiego dostąpiłem, unikatowości tej pracy. Dlatego teraz staram się przez pracę na uczelni, kontakty ze szkołami, pisanie książek to całe doświadczenie opisać. Traktuję to jako dalszy ciąg tej odpowiedzialności. Jeśli spośród wielu innych właśnie mnie zaufano i powierzono tak wyjątkowe i rzadkie zadanie, mam obowiązek zadbać o to, by przyniosło to tak szeroki pożytek, jak tylko możliwe. Ja to zresztą traktuję jako część większej całości, to nie jest tak, że świetne były tylko same loty w kosmos. Każdy dzień pracy i przygotowań, był dla mnie równie fascynującym elementem tej niewiarygodnej przygody.
Astronauci to ludzie z potężnym ego, ono jest niezbędne, by ubiegać się o włączenie do tego programu. Jednak dla dobra misji muszą ze sobą bardzo blisko i dobrze współpracować. Pisze pan o pewnych zwyczajach w NASA, które przyzwyczajają do tego, że po tej drabinie hierarchii w strukturach agencji raz idzie się w górę, by potem zejść i znowu się wspinać. To uczy pokory, cierpliwości, pozwala wyjść ze skóry bohatera i pozostać człowiekiem...
Mówisz, że astronauta musi mieć wielkie ego, ja bym powiedział, że musi mieć wielką pewność siebie. I ta pewność musi być budowana w oparciu o potwierdzone umiejętności, kompetencje, konkretną zdolność do działania. To trochę co innego, niż samo ego. Możesz być całkowicie niekompetentny i równocześnie mieć wielkie ego. Zapewniam, że takich ludzi wśród astronautów nie ma. Tam pierwszym krokiem jest potwierdzenie swoich umiejętności, zarówno teoretycznych, jak i praktycznych. Powiedziałbym, że astronautów nie wyróżnia wielkie ego, ale wyjątkowe kompetencje. To jednak w praktyce nie zmienia uwarunkowań, o które pan pytał. I związanych z nimi problemów. Jeśli spotka się grupa bardzo silnie zmotywowanych i kompetentnych osób, trzeba zadać sobie pytanie, jak psychologicznie sprawić, że będą w stanie dobrze współpracować. To jedno z wyzwań, które stają też przed dowódcą stacji. Sam będąc Kanadyjczykiem byłem na orbicie z astronautami z USA, Rosji, Białorusi, innych krajów europejskich, czy Japonii. Ułożenie współpracy tak, by te grupy były spójne to istotny problem. Najpiękniejszy w tym jest fakt, że badania Wszechświata to idea, wyzwanie daleko większe od każdego z nas. Świat jest dla nas najważniejszy, ale widzimy wyraźnie, jaki jest mały, delikatny. Zdajemy sobie sprawę, że jest tylko cząstką czegoś niewyobrażalnie wielkiego... Fakt, że należy się do grupy osób, które zaczynają delikatnie się od naszego Świata odrywać, zaczynają jakby delikatnie odczuwać tę resztę Wszechświata, bardzo silnie nas jednoczy. To coś, co przerasta nasze ego, narodowości, religie, czy kultury. Jako astronauta, także dowódca stacji kosmicznej, zawsze szukałem tego, co nas wszystkich łączy, wspólnych celów. I starałem się wykorzystać zdolności poszczególnych astronautów, by osiągnąć to, co bez współpracy byłoby niemożliwe.
W pana książce uderzyło mnie to, że astronauci w swej pracy tak wiele myślą o tym, co może pójść "nie tak". Na swój sposób muszą być pesymistami, wypatrując najrozmaitszych zdarzeń, które mogą ich wręcz zabić. To ma sens, a nawet jest niezbędne...

Dużo wcześniej, zanim stałem się astronautą, pracowałem na farmie. A tam wszystko nieustannie się psuje. Już jako dziecko przyzwyczajasz się do tego, że wszystkie maszyny prędzej, czy później się popsują. Możliwości awarii jest bardzo wiele. Oczywiście w tych przypadkach to raczej nie jest sprawa życia i śmierci. Gdy jesteś już pilotem doświadczalnym, stawka gwałtownie rośnie. Maszyny też się psują, sprawy często idą nie po twojej myśli, ale konsekwencją może być już śmierć. I stopniowo uczysz się, jak sobie z tym radzić, widzisz, jak potrzebny jest profesjonalizm, że stawka jest wysoka. Gdy zostajesz astronautą, staje się kolejny raz jeszcze wyższa. Ryzykujesz już nie tylko własną śmiercią, ale i śmiercią załogi. Dodatkowo masz do czynienia z unikatową aparaturą, czy to Sojuzem, promem kosmicznym, MIR-em, czy Międzynarodową Stacją Kosmiczną. To sprzęt ekstremalnie drogi i skomplikowany. Mówi pan o pesymizmie, ale ja sądzę, że jesteśmy raczej optymistycznymi realistami. Mamy świadomość, że praktycznie wszystko może się popsuć, to jednak nie wyraz pesymizmu, tylko realizmu. Naszym zadaniem w takiej sytuacji jest zrobić wszystko, by sprawy nie pogorszyć, by przeżyć i jeszcze w miarę możliwości wykonać powierzone zadanie. To właściwie optymizm bez granic. Bo przecież lot pojazdem rakietowym to naprawdę niebezpieczne przedsięwzięcie. Pesymista nigdy nie wsiadłby na pokład. Trzeba być optymistą. I mieć świadomość bezwzględnej konieczności profesjonalizmu. Musimy być na tyle kompetentni, dobrzy w tym co robimy, na ile to tylko możliwe. Do tego musimy być wobec innych najlepszym możliwym członkiem załogi. Jeśli więc pytamy "co jeszcze może nas zabić", to nie ma w tym niczego negatywnego, to sposób zwiększenia koncentracji na tym, co - w razie czego - powinniśmy zrobić...

Porozmawiajmy chwilę o popularności, która stała się pana udziałem. Czy publikowanie filmów pokazujących życie na orbicie, śpiewanie "Space Oddity" było częścią wcześniej wymyślonego planu. Czy te pomysły pojawiły się dopiero w trakcie misji?

Nie, nigdy w życiu nie grałem wcześniej tej piosenki Davida Bowie. To nie było wcześniej planowane. Ale oczywiście wcześniej muzykowałem i gdy poleciałem jeszcze na stacje kosmiczną MIR, 21 lat temu, znalazłem tam gitarę. Psycholodzy przekonywali nas, że na orbicie trzeba dbać też o stan ducha i muzyka jest ważna, dlatego na Międzynarodową Stację Kosmiczną też wysłano gitarę. Roman Romanienko często na niej grał, ja także. Nie tylko zresztą grałem, ale i komponowałem, tak jak na Ziemi. Co do popularności, podróże kosmiczne zawsze były popularne...

Owszem znaliśmy nazwiska Neila Armstronga, czy Buzza Aldrina, ale zwykli ludzie nie mogli się z nimi komunikować. Nie mogli być tak blisko nich. Teraz jest inaczej i zapewne podróże kosmiczne nie będą już po pańskim locie, po pańskim przykładzie, takie same.

Byłem w kosmosie trzy razy i myślę, że te zmiany, których byłem świadkiem to sprawa rozwoju technologii. podczas pierwszego i drugiego lotu praktycznie nie było możliwości by dzielić się swoimi doświadczeniami na bieżąco. Gdy leciał w kosmos Jurij Gagarin samo zdarzenie było spektakularne, gdy po Księżycu chodzili Armstrong i Aldrin, ten sam fakt był wielką sensacją, wtedy nawet nie trzeba było dodatkowo dzielić się osobistymi wrażeniami bohaterów, ich osobowością, same zdarzenia rozpalały nam wyobraźnię. W przypadku Stacji Kosmicznej, jej misja trwa już wiele lat, dlatego interesujący stają się pojedynczy ludzie, tak jak na Ziemi. Trudno było dzielić się tymi osobistymi historiami przed rozkwitem mediów społecznościowych, teraz to się zmieniło. Gdy załoga widzi coś pięknego, czy tragicznego, ma chwile smutku, albo uśmiechu, nie musi już zostawić tego dla siebie, może jednym kliknięciem podzielić się tym z dowolną osobą na świecie. To wielka zmiana. Technologia pozwala nam dzielić się tym wyjątkowym doświadczeniem ze wszystkimi, którzy się tym interesują. Sława, popularność wiąże się z tym, że bardzo wielu ludzi może zobaczyć to, co do tej pory mogli sobie tylko wyobrażać. I przyznam, że dla mnie szczególne znaczenie ma fakt, że na ulicach, w najróżniejszych miejscach, ludzie podchodzą do mnie i mówią o tym, jaką inspiracją jest dla nich to, co ja przeżyłem, jak wpłynęło na to, co robią na co dzień. Myślę, że w ten sposób najnowsze technologie faktycznie pozytywnie wpływają na nas wszystkich. Jestem zachwycony tym, że media społecznościowe są na orbicie dostępne.

Jest pan prawdopodobnie jedyną, tak popularną w mediach społecznościowych osobą, która mogła dosłownie spojrzeć z góry na praktycznie wszystkich swoich fanów, czy followersów. Zobaczyć wszystkie te miejsca, w których mieszkają. To trochę niezwykłe...

To prawda. Dostawałem e-maila od kogoś z Santiago, czekałem 20 minut i już byłem nad tym miastem, albo Krakowem, albo Adelajdą. Byłem członkiem nielicznej grupy kanadyjskich astronautów, miałem więc okazję spotykać się z uczniami setek szkół. To dało mi okazję, by zorientować się, co ludzi tak naprawdę interesuje, o czym chcą rozmawiać, o co pytają. Moim podstawowym zadaniem na Stacji, jako dowódcy, była praca, eksperymenty naukowe i dbanie o dobry stan załogi. Czułem jednak, że moim obowiązkiem jest też odpowiadanie na te wszystkie pytania. Dlatego w każdej wolnej chwili, czasem opóźniając nawet chwilę kładzenia się spać, kręciłem te filmiki, odpowiadałem na pytania. Uważam, że to istotny element całej misji. Pokazanie tych nowych doświadczeń tak wielu osobom, jak to tylko możliwe, zainteresowanie młodych ludzi. To było wspaniałe. I nauka, i obowiązki, i filmy, i muzyka. Jestem wciąż zachwycony tym, jak szeroki miało to oddźwięk. Moja pierwsza książka "Kosmiczny poradnik życia na Ziemi" została przetłumaczona na 21 języków. Byłem w Krakowie, spędzałem sylwestra na rynku, odwiedziłem Kopalnię Soli w Wieliczce, cieszę się, że moje przemyślenia i doświadczenia mają szansę trafić też do polskiego czytelnika.

Naszym kolejnym celem jest Mars. Na razie oczywiście taka misja napotyka głównie na techniczne problemy, ale kiedyś je pokonamy. Czy sądzi pan, że w chwili, gdy odpowiednia rakieta będzie gotowa, astronauci też będą przygotowani? Czy "zdobywcy Marsa" będą musieli być tak dobrze przygotowani jak pan, czy może jeszcze lepiej?

Astronauci nigdy nie są całkiem gotowi, jesteśmy na tyle gotowi, na ile w danej chwili to możliwe. Podróż na Marsa to zupełnie nowe, inne przedsięwzięcie. Możliwości silników rakietowych, jakie do tej pory skonstruowaliśmy, sprawiają, że to musi być długa wyprawa. Do tego trzeba wybrać naprawdę bardzo szczególną załogę. Taka misja to - moim zdaniem - wciąż sprawa dość odległej przyszłości. Z technicznego punktu widzenia naprawdę wiele jeszcze musimy wymyślić, musimy też sprawić, że niektóre znane już technologie będą znacznie tańsze. Wiadomo już jednak, że członkowie załogi muszą mieć niezwykłe umiejętności i niezwykłą cierpliwość. A z psychologicznego punktu widzenia myślę, że ci ludzie muszą być gotowi na to, by mentalnie po opuszczeniu Ziemi stać się Marsjanami. Gdy Ziemia oddali się już i stanie małym punktem muszą się od niej oderwać też mentalnie i zacząć myśleć, że są z Marsa. Nigdy zresztą Czerwonej Planety nie zdobędziemy, możemy być co najwyżej małą formą życia na jej powierzchni. Bardzo chciałbym zresztą być dowódcą takiej załogi, to byłoby niezwykłe wyzwanie. Myślę, że tacy ludzie, jak ci z filmu "Marsjanin", czy w ogóle obecni astronauci, to dobry przykład dla tych, którzy - wtedy gdy to będzie możliwe - wybiorą się w naszym imieniu w taką podróż.

Czyżby pan wciąż czekał na telefon z agencji kosmicznej, że jednak sobie bez pana nie poradzą, że może by pan wrócił?

Nie, nie. Jak mówiłem, astronauci są realistami. Miałem niewiarygodne szczęście, że mogłem trzy razy lecieć w kosmos i chętnie zrobiłbym to raz jeszcze, ale badania lekarskie i wymagania fizyczne są tam najostrzejsze na świecie. Ludzie, których wyślemy na Marsa muszą być w tym czasie najlepsi i przejść wyjątkową selekcję. Najpierw zresztą, jak sądzę, powinniśmy wrócić na Księżyc. Nie na chwilę, ale na dłuższy czas. By potwierdzić, że niezbędne technologie i aparatura są już gotowe. Miałem wielkie szczęście, że byłem elementem procesu, który wyniósł nas nieco w Kosmos, mam nadzieję, że niektóre z moich doświadczeń okażą się pomocne dla astronautów w przyszłości.
Sprawdź: trening
Grzegorz Jasiński



http://www.rmf24.pl/nauka/news-astronau ... Id,2210403

Załączniki:
Astronauta całe życie ćwiczy... i szuka dziury w całym.jpg
Astronauta całe życie ćwiczy... i szuka dziury w całym.jpg [ 94.03 KiB | Przeglądane 1615 razy ]

Strona 5 z 6 Strefa czasowa: UTC + 2
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/